Udało mi się zmienić znaczną część moje szafy do połowy walizki. Fantastyczne panie domu nie mają w tej kategorii ze mną żadnych szans. Kolejny raz wyjeżdżam na wieś. Tym razem jednak na znacznie krócej niż w zeszłych latach. W sumie zbuntowałbym się i tupałbym nóżkami, że wyjeżdżać nie mam zamiaru, ale ta owa wieś ma swój atut. Mieszka tam babcia M., a ja naprawdę uwielbiam tę kobietę, tym bardziej iż nie jest labilna jak większość osób w jej wieku.
Fartuchy medyczne mam, podstawowe narzędzia mam, więc od września mogę zaczynać bawić się w gipsie, wosku i innych substancjach, z których można coś ulepić lub wyrzeźbić. Martwię się trochę o kieszeń taty, gdy będzie musiał kupić mi jakiś mikrosilnik, ale nieco później.
Moi znajomi mnie śmieszą, ja nie będę studiował na UŚ, ale jest bardziej doinformowany niżeli przyszli studenci w kwestii: Co? Jak? Dlaczego?
Dziwne…
Tak, wysokie temperatury powodują, że całe moje ciało rozpływa się. Słońce uparcie chce zamienić moje marne ciało w przerośniętą rodzynkę. Paranoja. Jeszcze niedawno narzekałem na „listopad” w maju, a teraz… Teraz oczekuję deszczu. Niestety czarne chmury nie lubią chyba moich stron? Obraziły się?
Mam zajęcie na kolejne trzy lata. Tak jak zapowiadałem wcześniej będzie to nauka na technika dentystycznego. Dzień przed zakończeniem rekrutacji stwierdziłem, że jednak oferta edukacyjna Uniwersytetu Śląskiego nie daje mi tego, czego bym oczekiwał. Nie uwielbiam chemii do tego stopnia, by spędzać nad nią całe dnie, a większość kierunków jakie wybrałem właśnie z nią były związane. Tym bardziej, że ja od dość długie czasu mam ochotę zająć się ludzkimi zębiskami.
Ogólny plan jest taki, że w ciągu tych trzech lat poprawię rozszerzoną maturę z biologii i chemii, jeżeli wynik będzie odpowiedni, to wtedy spróbuję dostać się na masochistyczny kierunek lekarsko-denstyczny. W przypadku braku widocznych zmian mojej wiedzy zwrócę się do SWSIM i zapytam grzecznie czy może nadałbym się na grafikę komputerową? Kto wie… Poza tym ryjąc w gipsie i robiąc odlewy protez dla starszych pań i robiąc aparaty ortodontyczne dla niedoskonałej młodzieży (i nie tylko), na pewno znajdę chwilę na refleksję czy aby na pewno na kierunek numer jeden się nadaję.
Nie czuję się szczególnie rozżalony z powodu, iż moi znajomi będą mieć tą niezwykłą rangę studenta. Tak, mogę poczuć w pewnych momentach pewien „dyskomfort”, ale zginie w zabieganiu i codziennych bardzo długich wycieczkach do Zabrza (1,5h w jedną stronę. O zgrozo!).
Hm… Moi rodzice z tą świadomością mają chyba większy problem.
To byłoby na tyle przebłysków mądrości mojej (niby) wspaniałej głowy.
Jakieś inne propozycje?
Dni mijają w ekspresowym tempie. Czas osiągnął taką szybkość, że granica pomiędzy dniem a nocą zatarły się zupełnie. Nie przespane noce z byle powodu stały się czymś zupełnie normalnym. To zabawne, że gdy na kark dyszała mi zmora różnego typu „zaliczeń” w szkole (od tych małych do tych ogromnych), sen był obowiązkiem – ponad wszystko!
Stwierdziłem, że dorosłość w tym pełnym wymiarze jest przerażająco nudna. Był weekend spędzony u babci na wsi i po za paroma miłymi akcentami od czterech ścian odbijały się te same tematy co zwykle, odkrywcze wnioski, które odkrywczymi przestały być już dawno temu i do tego te hektolitry gdybań mogą naprawdę zmęczyć człowieka. Gdzie wy się nauczyliście tej idiotycznej i bezsensownej mentalności? Gatka-szmatka i brak zmian z jakiejkolwiek strony… Chyba nigdy nie będę w pełni społeczną istotą, by to pojąć.
Chciałem jeszcze dodać, że 12 czerwca minęło sześć lat od momentu założenia bloga na serwisie blog.pl. W sumie przeprowadzka trwa dalej, gdyż nie przeniosłem jeszcze wszystkiego. Brak chęci z mojej strony.
PS
Moje notki przestają mieć sens czy tylko mi się wydaje?