Za niedługo moje ferie się skończą. Jutrzejszy ranek będzie prawdziwą katorgą i znowu będę musiał oglądać te pyszczki, do których nie czuję szczególnej sympatii. Dobrze, że nie jest ich zbyt dużo.
Podsumowujące te dwa tygodnie: nie licząc kilku dni prac remontowych, to przerosłem sam siebie w moim lenistwie. Prawie każda minuta, które przeleciała przez moje palce została „okalona” (to najlepsze słowo) słodkim nieróbstwem… Cóż… Dobrze, że pamiętałem o oddychaniu, prawda?
Spotkanie z Yzoją nie wypaliło, podziękowania przesyłamy pani k. Miała być odkrywcza niedziela przerywająca Krzysztofowy odpoczynek od ludzi. Mówi się trudno, ale to wymagało zmobilizowania mojego 5w4 tyłu. Nawet pogoda była sprzyjająca i udało mi się wstać o piątej w niedziele!
Również dziś AeNka nie wytrzymała chyba psychicznie. Z satysfakcją wyrzuciła mi, że przejrzała mnie, bo wie iż uczę się dniami i nocami urywając się z swoim kujoństwem. Do tego ta kipiąca satysfakcja.
Jednak te dowody osobiste możecie sobie włożyć do kakaowej dziureczki, bo jak widać poziom podstawówko-przedszkolny mocno się trzyma (co u niektórych).
Nauka dniami i nocami – chciałbym, żeby w tym momencie choć raz miała rację, o na niebiosa chciałbym!
Hm… Chyba znalazłem swoją motywację: „wyrwać się z tego miasteczka!”. To może być to. Od jutra nad tym popracujemy (od jutra).
PS
Dlaczego momentami piszę w liczbie mnogiej? Hm…
Hey – Cisza, czas i ja
Wyrzucam w kąt pędzel i nie obchodzi mnie, że znowu wyszło nierówno. Poprawi się przy następnym remoncie, który pewnie odbędzie się za około cztery lata.
Sięgam po telefon komórkowy, przeglądam skrzynkę odbiorczą i widzę te SMSy, które tak mnie męczą.
Drogi nadawco, czy przez te (prawie) dziewiętnaście lat wspólnej (niestety) egzystencji – pseudo przyjacielskiej relacji – nie pojęłaś co mi się nie podoba, co mnie denerwuje i irytuje? Na litość boską! Czy ja zawsze muszę się powtarzać?!
Tyle razy obiecywałem sobie, żeby zwiększyć dawki obojętność, ale jak widać przydałoby się odrąbać tą niestrzęsioną gałąź.
Ciekaw jestem kiedy to się skończy. Już teraz mogę powiedzieć, że nie na pewno będzie mi tego brakować!
Nie mam ochoty w rozczulać się nad sytuacją w jakiej biedny Krzysio przez Ciebie się znajduje.
Czas posprzątać resztki życzliwości i z tym skończyć…
PS
Marnotrawienie czasu w ferie jest bardzo przyjemne, tym bardziej, gdy obiecuje się sobie pilną naukę.
Naukę? Kto znajdzie moje podręczniki dostanie dychę! No dobra… Dwie dychy…
Pogodno – Spierdalacz
Z wiadomą dedykacją.
Było, mięło, a świat faktycznie nie zawalił się. Nie było łez i żalu chyba również nie.
Ostatnie długie tygodnie utwierdziły mnie w przekonaniu, że żyję w czymś niezdrowym i sprzecznym z moimi poglądami (?) – odczuciami (?).
W każdym razie tą karykaturę związku można włożyć do pudełka z starymi szpargałami i teraz mogę tylko czekać, aż okryje to kurz.
Nie chcę tragizować, bo rezygnacja z tego „tworu” przebiegła dość gładko.
Widocznie Krystynie również już „to” nie pasowało.
Mniej powodu do irytowania się i denerwowania jest jak najbardziej pozytywne.
Miał ochotę po tragizować, ale to nie ma żadnego sensu.
Podsumowują ten zdaniowy mętlik: Czuję ulgę… Po prostu ulgę…
Tak, udanych walentynek.
Hey – Mru-Mru