Utopiłem w herbacie barwy czerwonej melancholię. Zrobiłem to w ostatnim momencie, gdy to dziwne uczucie dawało o sobie znać coraz bardziej i bardziej. Ma dziwną specyfikę.
Nagle ogarnia Cię chłód. Początkowo przeszywa koniuszki Twoich palców, a następnie pochłania kolejne partie promieniującego ciepłem ciała. Serce przestaje być zwykłym organem pompującym hektolitry krwistej mieszanki, staje się drżąca galaretą, a gładka i śliska faktura powoduje złe samopoczucie.
Konsekwencją złego poczucia fizycznego jest szwankująca psychika produkująca czarno-białe obrazy. Można je podsumować krótko pytaniem: „Co to będzie? Co to będzie?”. Towarzyszy temu również umartwianie o przyszłość, o siebie, o złe wybory, o swoją nieudolność, o swoją bezradność, o swoje nieszczęście…

Melancholia bawi się ze mną w berka.
Jestem już „za duży”, by chować się w kącie i rozpaczać… Tak słonko, biegam coraz szybciej, a ty sapiesz coraz głośniej.
Zabawa staje się nudna, nieprawdaż?

d happysad – Tak się boję
d Hey – Mehehe