Udało mi się zmienić znaczną część moje szafy do połowy walizki. Fantastyczne panie domu nie mają w tej kategorii ze mną żadnych szans. Kolejny raz wyjeżdżam na wieś. Tym razem jednak na znacznie krócej niż w zeszłych latach. W sumie zbuntowałbym się i tupałbym nóżkami, że wyjeżdżać nie mam zamiaru, ale ta owa wieś ma swój atut. Mieszka tam babcia M., a ja naprawdę uwielbiam tę kobietę, tym bardziej iż nie jest labilna jak większość osób w jej wieku.
Fartuchy medyczne mam, podstawowe narzędzia mam, więc od września mogę zaczynać bawić się w gipsie, wosku i innych substancjach, z których można coś ulepić lub wyrzeźbić. Martwię się trochę o kieszeń taty, gdy będzie musiał kupić mi jakiś mikrosilnik, ale nieco później.
Moi znajomi mnie śmieszą, ja nie będę studiował na UŚ, ale jest bardziej doinformowany niżeli przyszli studenci w kwestii: Co? Jak? Dlaczego?
Dziwne…
Hey – Mahjong







u mnie jest na odwrót. to babcia pakuje manatki i z miasta przyjeżdża do naszej tynieckiej wsi xD udanego wyjazdu
O, Pan będzie się bawił w aparaciki i protezy? Faaajnie. Podziwiam jednocześnie Twojej chęci porwania się na dentystykę o_o. Ja bym chyba wykorkowała. Ale mam nadzieję, że w końcu dopniesz swego
// Chyba ktoś jest. Chyba nawet ja. Nie jestem tylko pewna czy jestem już gotowa wrócić.
P.S. Ale jakby coś, to i tak Was podglądam i podczytuję :p
Może po prostu Tobie najlepiej chodzi internet, dlatego tak. Nie narzekaj, zwiedzisz Katowice przez to
smutno bez Ciebie
Miłej zabawy.
A z tym doinformowaniem, to ‘przecież jeszcze jest czas, póki co wakacjeee!’
wieś ma to do siebie, że potrafi mieć swój urok.
Pan Specjalista ds. UŚ?